sobota, 22 listopada 2014

Błogi, przytulny wieczór - Yankee Candle Home Sweet Home

Kubek gorącej herbaty z cytryną, doprawiony szczyptą korzennych przypraw, ciepły koc, puchate skarpety i dobry film lub książka. Jeśli tak wyobrażacie sobie wieczorny relaks po męczącym tygodniu to mam dla Was coś, co jeszcze bardziej umili ten czas.


W ubiegłym roku dopiero zasmakowałam w woskach, w tym ich palenie stało się już małym rytuałem. Z przyjemnością umilam wieczory sobie i swojemu narzeczonemu odrobiną aromatu. Każda nowa tarta to podróż w nieznane. Home Sweet Home to jeden z tych zapachów, do którego chce się wciąż wracać. Dlaczego?

Zapach przypomina mi właśnie taki idealny wieczór o jakim pisałam na początku. Świeżo zaparzona herbata z odrobiną cytryny i miodu doprawiona przyprawą do grzańca. Korzenne nuty nie są jednak przesadzone - cynamon i goździki nie tłumią zapachu herbaty. Całość tworzy naprawdę intensywny aromat, który jednak jest tak przytulny i klimatyczny, że w żaden sposób nie mogłabym nazwać go duszącym czy drażniącym. To prawdziwy zapach bezpieczeństwa i ciepła. Niezwykle przytulny i uspokajający. Stanowi żywy dowód na to, że nawet osoby nie przepadające za takimi klimatami ( czytaj ja ) potrafią się przełamać.


Mój wosk pochodzi ze sklepu goodies.pl - mój wosk w kształcie słoiczka kosztował 9.00 zł. Dziś poza psem jest moim jedynym towarzyszem, bo mój Kochany pojechał na pierwszy, zimowy dyżur. Niech mnie ktoś przytuli :(
Na pociechę Kevin sam w domy i nadrabianie zaległości w komentarzach - bardzo Wam dziękuję, za to, że jesteście ze mną i tak fajnie się z Wami rozmawia, to chyba najlepsza część blogowania :) Buziaki!
Czytaj dalej ...

piątek, 21 listopada 2014

Mini lakier - maxi kolor: Eveline Mini Max kolor 804

Przeglądałam dziś mój folder ze zdjęciami na bloga i szukałam weny. Kompletnie nie wiedziałam o czym napisać. Nagle w oczy wpadł mi lakier od Eveline. Przypomniało mi się jak długo szerokim łukiem omijałam Mini Maxy i jak bardzo później mnie zaskoczyły. Stwierdziłam, że ten szary piątek pokoloruję właśnie koralowym lakierem 804 :)


Zacznę od tego, że lakiery Mini Max nie są równe. Mam kompletnie nieudany błękit, który nawet po 3 warstwach nie daje zadowalającego koloru. Z drugiej strony jest 804 czyli cukierkowy koral z przewagą różowych tonów. Letni, dziewczęcy i mega intensywny. Powiedzmy, że dzisiejszą recenzję możecie odnosić wyłącznie do opisywanego koloru nie zaś do całej serii.


Lakier Mini Max to faktycznie mini lakier - opakowanie mieści 5 ml kosmetyku. Niby mało, ale powiedzmy sobie szczerze - mało kto zużywa lakiery do końca :D Dla mnie wystarczająca pojemność.
Początkowo byłam przekonana, że pędzelek będzie koszmarkiem - na szczęście nie jest źle. Dzięki idealnej, niezbyt rzadkiej, ale i nie za gęstej konsystencji łatwo daje rozprowadzić się na paznokciach.


Lakier jest tak napigmentowany, że w zasadzie już jedna warstwa wygląda naprawdę nieźle - dwie jednak to już 100% krycia.


Czas schnięcia i utwardzania lakieru jest wyjątkowo szybki. Myślę nawet, że niektóre znacznie droższe lakiery spisują się pod tym względem gorzej. Trwałości też mogą pozazdrościć - lakier za każdym razem trzymał się u mnie do 5 dni. A najmilej patrzy się na cenę - standardowo ok. 5 zł jednak czasem można dopaść promocję. Jeśli lubicie odcienie koralu to ten lakier z pewnością Wam się spodoba :)
Czytaj dalej ...

czwartek, 20 listopada 2014

KONKURS "Gwiazdka u Kaczki" - 7 nagród od Fitomed, Hairstore.pl, Puderek.com.pl, Gosh i Lumene

Podobnie jak w ubiegłym roku tak i w tym postanowiłam zorganizować dla Was konkurs świąteczny. Może nie każdy był w tym roku grzeczny, może czyjś Mikołaj zaspał, nie zdążyliście wysłać listu... jeśli macie takie obawy to zapraszam do wspólnej zabawy - może to ja i moi pomocnicy zostaniemy Waszymi Świętymi Mikołajami :)


Wraz z hurtownią fryzjerską Hairstore.pl, drogerią internetową Puderek.com, marką Fitomed, Lumene i GOSH przygotowaliśmy dla Was cudowne zestawy kosmetyków, które już czekają, aby usadowić się pod Waszą choinką. Chciałabym, aby konkurs był ukłonem zarówno w Waszą stronę, ale także w stronę firm, które bardzo sobie cenię. Wypadałoby rzec kilka słów na temat każdego Mikołaja co niniejszym uczynię :)

Hairstore.pl- hurtownia fryzjerska i sklep z kosmetykami. Posiadają w asortymencie ogromny wybór profesjonalnych kosmetyków do włosów takich marek jak INDOLA, Inebrya, L'Oreal, Kerastase, Schwarzkopf, Macadamia etc. Hairstore.pl to jednak nie tylko włosy. Perfumy światowych marek, lakiery Essie, a także bogata oferta kosmetyków pielęgnacyjnych to wszystko co możecie znaleźć właśnie u nich.

Fitomed - polska, cudowna marka, którą z pewnością dobrze znacie. Już rok temu wsparła mój konkurs, w tym roku także mogłam na nich liczyć. Fitomed to kosmetykami na bazie naturalnych składników, w ofercie znajdziemy linię ziołową i linię naturalną, a także półprodukty kosmetyczne. Wszystkie charakteryzuje bardzo wysoka jakość i dopasowanie do potrzeb różnych rodzajów skóry.

Puderek.com.pl - to moje najświeższe odkrycie. Drogeria internetowa, która naprawdę dba o klienta. W ich ofercie znajdziecie takie marki jak Sleek, Makeup Revolution, The Balm, Tangle Teezer, Hakuro, Kallos etc. Wszystko w bardzo atrakcyjnych cenach, a odbierając paczkę czujemy się jakby kolejny i kolejny raz były nasze urodziny. Wszystko zapakowane na najwyższym poziomie - aż chce się wracać.

Lumene - marka, która towarzyszy mi od bardzo dawna, kiedyś znałam jedynie kolorówkę obecnie coraz częściej zapoznaję się z pielęgnacją. Młodość i piękno - tymi słowami najłatwiej ją opisać. Fińska jakość na bazie naturalnych, arktycznych składników pomaga zachować młody wygląd na dłużej, każde spotkanie jest czystą przyjemnością dla naszej skóry.

GOSH - każdego dnia sięgam po kosmetyki tej firmy. Choć Gosh to nie tylko kolorówka, ale i pielęgnacja to jednak ta pierwsza jest najbliższa mojemu sercu. Fantastyczne tusze do rzęs, róże czy pudry. Wszystkie zgodne z najnowszymi trendami mody - duńskie korzenie marki gwarantują klientkom oszałamiający wygląd, jakość i zadowolenie.

Skuszeni? Zerknijcie na zdjęcia zestawów, a przepadniecie :)

1) Zestaw od Hairstore.pl


w skład zestawu wchodzą: olejek odżywczy L'Oreal Mythic Oil, szampon nadający blask L'Oreal Mythic Oil oraz maska nadająca blask L'Oreal Mythic Oil.

2) Zestaw od Fitomedu


w skład zestawu wchodzą: oczarowy płyn do twarzy z kwiatem pomarańczy, maseczka-peeling K+K oraz Mój krem nr 9 do cery mieszanej

3) Zestaw od Puderek.com.pl


w skład zestawu wchodzą: Paleta Makeup Revolution What You Waiting For?, wypiekany rozświetlacz I love Makeup Goddes of Love oraz trzy błyszczyki Sleek Makeup w kolorach 20 Angel Falls, 22 Maria Maria i 23 Thai Orchid

4) Dwa zestawy od Lumene


w skład każdego zestawu wchodzą: rozświetlający tonik do twarzy, rozświetlająca emulsja do mycia twarzy oraz regenerująca maseczka Dermaglin

5) Dwa zestawy od GOSH


w skład zestawu A wchodzą: Puder mineralny odcień 008 tan, wodoodporny cień do powiek w ołówku Forever - odcień 05 Grey, lakier do ust 003 Sweet Lips ora maseczka przeciwtrądzikowa Dermaglin.
w skład zestawu B wchodzą: Puder mineralny odcień 008 tan, wodoodporny cień do powiek w ołówku Forever - odcień 05 Grey, lakier do ust 005 Crispy Lips ora maseczka przeciwtrądzikowa Dermaglin.

Co zrobić, aby wziąć udział w konkursie? Zasady jak zwykle raczej niezbyt skomplikowane - wystarczy wypełnić formularz konkursowy i odpowiedzieć na pytaniem - " Jaki jest Twój wymarzony prezent Gwiazdkowy?". Śmiesznie, technicznie czy od serca - wybór należy do Was :) Ze swojej strony będę się bardzo starała, aby nagrody dotarły do Was jeszcze prze Gwiazdką :)

Zasady konkursu:
  1. Bądź publicznym obserwatorem mojego bloga KLIK lub polub mój profil na facebooku KLIK
  2. Miło będzie jeśli polubisz wszystkie facebookowe profile firm biorących udział w konkursie: Fitomed, hairstore.pl, puderek.com.pl, GOSH i Lumene, wymagane jest polubienie przynajmniej tych firm, o których zestawy grasz.
  3. Wypełnij formularz konkursowy i odpowiedz na pytanie - " Jaki jest Twój wymarzony prezent gwiazdkowy?" - treść w pełni dowolna.
  4. Zaznacz, który z zestawów chcesz wygrać ( zestaw główny oraz zestaw rezerwowy ).
  5. Jeśli masz ochotę to udostępnij info o konkursie na swoim blogu lub na facebooku - nie jest to warunek konieczny
  6. W komentarzu pod postem potwierdź udział w konkursie, aby żadne zgłoszenie się nie zagubiło
  7. Konkurs trwa od 20.11.2014 do 14.12.2014 r. do godz. 23.59
  8. Laureaci zostaną wybrani w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu
  9. O wygranej poinformuję na łamach bloga i na facebooku dlatego proszę o śledzenie informacji - kto nie przyśle adresu, nagrodę zgarnia następna osoba w kolejce
  10. Pełen regulamin konkursu znajdziecie klikając TUTAJ
 Powodzenia!

Czytaj dalej ...

środa, 19 listopada 2014

Kobaltowe olśnienie - automatyczna kredka do oczu Pierre Rene Eye Matic nr 4

O tym, że jestem wielką fanką kredek do oczu pewnie już wiecie. Stanowią one podstawę mojego codziennego makijażu. Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak jakieś przechwałki, ale chyba dałabym radę umalować się nimi z zamkniętymi oczami. Rano nie mam czasu na pełny makijaż oczu, kredka jednak dodaje spojrzeniu głębi i koloru. Moja kolekcja kredek jest obecnie mocno okrojona. Wyrzuciłam wszystkie, które nie spełniały moich oczekiwań, więc zostało mi równo 30 sztuk - w zasadzie na każdy dzień miesiąca inna, ale kto powiedział, że na raz nie można nosić dwóch :D Poranny wybór kredki to najczęściej ślepy traf humoru, ta która bardziej się do mnie uśmiecha - ląduje na oku. Dziś chciałabym Wam przedstawić kredkę firmy Pierre Rene - Eye Matic nr 4. Muszę przyznać, że firma już kolejny raz bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a jej podkład Skin Balance Cover towarzyszy mi non stop od dwóch tygodni. Warto poznać ofertę szerzej.


Z reguły sięgam po klasyczne kredki, automatyczne zaś omijam zupełnie nie wiem dlaczego. Cieszę się jednak, że  moje łapki wpadła Eye Matic bo to automacik jakich mało.
W wysuwanej oprawce mieszczą się 0,4 g kosmetyku. Mechanizm działa sprawnie - kredkę możemy wysunąć na pożądaną długość, a następnie wsunąć.


Dodatkowym bajerem jest gumowa nakładka do trzymania kredki. Co prawda nigdy nie miałam problemu z wyślizgującą się oprawką, ale idea całkiem pomysłowa.


Kredka nie jest z typu żelowego jednak swoją konsystencją bardzo je przypomina. Cudownie miękka, bardzo łatwo daje nałożyć się na skórę po której sunie gładko i równomiernie. Nie tworzy smug, nie tworzy "pagórków". Poziom pigmentacji oceniam naprawdę bardzo wysoko. Z drugiej strony nie jest zbyt miękka - nie maśli się i nie rozpływa. Zachowuje strukturę i kształt.


To co najbardziej mnie w niej urzeka za każdym razem to kolor. Piękny, głęboki, lekko połyskujący kobalt. Bardzo często w przypadku odcieni niebieskiego i fioletu kolor zanika tworząc szaro-siną niezidentyfikowaną barwę. Tutaj jest inaczej - kredka zachowuje swój kolor od rana do wieczora i jest wyjątkowo intensywna.


Nie stwarza większych problemów przy zmywaniu, jednak trzeba to robić kosmetykiem specjalnie przeznaczonym do demakijażu oczu, gdyż samą wodą nie da rady absolutnie - tak jak zapewnia producent, jest to kosmetyk wodoodporny.


Na stronie Pierre Rene możemy ją kupić za 11,99 - biorąc pod uwagę jakość, trwałość, obłędną pigmentację i komfort użytkowania jest to jak najbardziej atrakcyjna cena.


A czy Wy macie swoje faworytki w kredkowym dziale? Myślę nad tym aby pokazać Wam mój cały zbiorek :)
Czytaj dalej ...

wtorek, 18 listopada 2014

Na długie, jesienne wieczory... Yankee Candle Honey&Spice

Do niedawna zawsze celowałam w woski o zapachach kwiatowych, mydełkowych, przypominających perfumy. Po Bąkach Małp od Craft'n'Beauty zaprzyjaźniłam się z zapachami owocowymi. Chwilę po nich przyszedł czas na te bardziej smakowite aromaty, do głowy by mi jednak nie przyszło, że kiedyś sięgnę po zapachy iście z szuflady przyprawowej. Zawsze bałam się, że będą mdlące, duszące i generalnie męczące. Kobieta jednak zmienną jest i niedawno na Goodies.pl do zamówienia dorzuciałam dwa zapachy z gamy korzennej - Honey&Spice oraz Home Sweet Home. Ponieważ ten drugi to taka moja wisienka na torcie to zacznę od tego bardziej niepozornego, a jednak pełnego mocy Honey&Spice.


Miód i przyprawy - z czym Wam się to kojarzy? Słodko-pikantnie, a do tego dusząco. Moje obawy były podobne. Na stronie sklepu wypatrzyłam jednak, że Honey&Spice to mieszanka miodu, czekolady, cynamonu, wanilii i paczuli. Po dobrym mariażu z paczulą w zapachu Witches Brew poszłam na żywioł i zgarnęłam wosk do koszyka. Owszem, nie jest to wosk na każdą okazję, latem mogłoby mnie zemdlić, nie polecam też na ból głowy, tylko pogarsza sprawę. Jednak na zimny, długi, jesienny wieczór, gdy humor nam nie dopisuje, wszystko wkurza i najchętniej schowałybyśmy się do łóżka z 3 kilometrami kołdry nad głową to TAK - ten zapach jest na taki dzień.


Honey&Spice jest ciepły, aromatyczny choć nie tak intensywny jak rzeczony wcześniej Home Sweet Home. Powoli wypełnia aromatem pomieszczenie rozwijając się i nabierając głębi. Może mój nos mnie zawodzi, ale na pierwszy plan wcale nie wyłania się miód lecz czekolada. Słodka i kusząca. Po chwili można wyczuć dołączającą się wanilię - jest cicha, delikatna i bardzo skromna. Całe szczęście bo to chyba zapach, który najbardziej mnie dusi i którego generalnie zawsze unikam. Pokruszone kawałeczki tarty przypominają cukier trzcinowy w kostkach. Aż ślinka cieknie na samą myśl. Gdy jednak już prawie zbliżamy twarz do kominka w nos uderza nas upojność paczuli doprawiona szczyptą cynamonu. Wchodząc do pomieszczenia, w którym pali się wosk można stwierdzić, że ma coś z perfum - pewnie paczulę :) Nie spodziewałam się, że zapach tak mnie oczaruje. Uważam jednak, że potrzebuje on odpowiedniej atmosfery i ochoty na ten typ aromatów. Fanki pikantnej słodyczy powinny czuć się skuszone :)

Wosk kupimy np. na Goodies.pl za 7 zł. Pssssst.... a wiecie, że 2 grudnia mają Dzień Darmowej Dostawy? Warto wcześniej przygotować listę :)

Czytaj dalej ...
Blog template designed by SandDBlast